Puszyste parzone pączki wg L. Ćwierczakiewiczowej

Przyg: 60 min Pieczenie: 0 min
Średni
Porcje: 30
Filtry wyszukiwania
paczki_cwierczakiewiczowej_2.JPG

Składniki:

  • Na ciasto:

    Ilość Składnik
    mąki pszennej (u mnie tortowa)
    mleka
    żółtek (z dużych jajek)
    białek (z duzych jajek)
    30 g drożdży świeżych
    cukru
    masła
    skórka otarta z 1 niedużej cytryny
    spirytusu
  • Dodatkowo:

    Ilość Składnik
    400 g konfitury z wiśni odsączonych z soku
    smalcu lub 1 l oleju do smażenia
    cukru pudru
    2 laski wanilii
    płatków migdałowych
    aromat migdałowy lub rumowy

Sposób przygotowania

Zaparzyć 1 szklankę mąki 1 szklanką wrzącego mleka (najlepiej nie wsypywać od razu całej mąki, tylko stopniowo ją dosypywać mieszając, bo mogą zrobić się grudki, których ciężko będzie się pozbyć, jeśli mąka wchłonęłaby całe mleko zbyt szybko można dodać trochę gorącego mleka). Dokładnie wymieszać.

Żółtka ubić z cukrem na puszystą masę, ewentualnie dodać ekstrakt waniliowy lub ziarenka wanilii, wymieszać.

Drożdże rozrobić w pozostałym mleko (mleko nie może być gorące, a tylko lekko ciepłe). Do zaparzonej mąki dodać masę z żółtek i drożdże rozrobione w mleku. Wymieszać.

Białka ubić na sztywną pianę. Połączyć z ciastem. Odstawić na około 20-30 minut do wyrośnięcia.

Gdy masa podwoi objętość, dodać resztę mąki, skórkę cytrynową i spirytus, dokładnie wyrobić ciasto (min. Kilka minut). Ciasto powinno być delikatne, miękkie klejące (nie dosypywać mąki).

Dodać roztopione, przestudzone masło i dalej dokładnie wyrabiać aż ciasto będzie odstawało od ścianek naczynia lub od ręki. Wyrobione ciasto oprószyć z wierzchu mąką, przykryć miskę i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1 godzinę do wyrośnięcia (ciasto powinno podwoić objętość).

Wyrośnięte ciasto przekładamy na oprószoną mąką stolnice i rozwałkowujemy je na placek o grubości ok 1-1,5 cm. Wycinamy krążki o średnicy ok. 6 cm, nakładamy porcje odsączonej konfitury i łączymy brzegi formując lekko spłaszczone kulki. Można też w dłoniach formować krążki z ciasta, napełniać je kolejno nadzieniem, skleić brzegi i jw. formować nieco spłaszczone kulki. Pączki z nadzieniem odkładamy do ponownego wyrośnięcia (najlepiej na ściereczkę oprószoną mąką, bo pączki nieco się kleiły po leżakowaniu do pergaminu oprószonego mąką, kładąc na bawełnianych ściereczkach mamy pewność, że nic się nie będzie kleić) na około 30-40 minut (powinny podwoić a nawet potroić swoją objętość).

W szerokim rondlu rozgrzać smalec lub olej do temperatury 170-175 °C (powinno być go tyle, by pączki swobodnie w nim pływały, nie dotykając dna). Wyrośnięte pączki smażyć z obu stron na ciemno złoty kolor (2-3 minuty). Temperatura oleju nie powinna być zbyt niska, bo pączki będą chłonęły dużo tłuszczu, ani zbyt wysoka, gdyż pączki będą się wtedy rumienić z zewnątrz zbyt szybko, a w środku będą niedosmażone. Usmażone pączki wyjmować łyżką cedzakową, odsączyć na bibułce/papierowych ręcznikach z nadmiaru tłuszczu.

Jeszcze ciepłe polukrować i obsypać płatkami migdałowymi.

Lukier:

Z laski wanilii wydrążyć ziarenka, wymieszać je z cukrem pudrem. Cukier puder utrzeć do białości i gładkości z gorącą wodą i aromatem. Jeśli lukier będzie za gęsty dodać odrobinę gorącej wody, jeśli za rzadki dosypać cukru. Pączki maczać w lukrze z obu stron. Obsypywać płatkami migdałowymi.

Smacznego. :)

Przyg: 60 min Pieczenie: 0 min
Średni
Porcje: 30

Przyszła kolej na pączki wg przepisu L. Ćwierczakiewiczowej. Przyznaję, że byłam bardzo ciekawa rezultatu i sporo od tych pączków oczekiwałam. Z drugiej strony, patrząc na składniki, domyślałam się jaką konsystencję będzie miało to ciasto pączkowe, ale i tak chciałam się upewnić. :) Dodatkowo część z Was poprosiła mnie na Facebooku, abym zrobiła właśnie te pączki, więc miałam dodatkową motywacje. :)

Paczki wychodzą bardzo puszyste, wręcz napuszone i mocno wyrastają, niektóre wręcz miałam ochotę „spłaszczyć”. :D Ciasto jest sprężyste i dość „stabilne”. Pączki chłoną niewiele tłuszczu, praktycznie nie było go na bibułce po odsączeniu, a i w pączkach był niewyczuwalny, a z tym różnie bywa. Ciasto bardzo fajnie komponuje się z konfiturą wiśniową i chrupiącymi migdałami, a jeśli jeszcze pokusimy się o aromat migdałowy w lukrze to doznania zarówno smakowe jak i zapachowe są bardzo przyjemne. :) Zdecydowanie są to pączki dla tych z Was, którzy lubią mocno puszyste, sprężyste pączki. Ja jednak jestem fanką delikatnych, ale mniej napuszonych pączków na samych żółtkach. Dlatego też dla mnie nadal numerem jeden są pączki z przepisu mojej babci. Ale jak wiadomo, każdy lubi co innego, mojemu mężowi i córci bardzo smakowały również te pączki, więc wybierzcie wg swojego uznania. :) Jeśli bardziej lubicie mocno puszyste, sprężyste pączki polecam te, a jeżeli jednak wolicie delikatne, rozpływające się w ustach pączki, to skuście się na te babcine. Zaznaczam, że paczki z obu przepisów są puszyste i mięciutkie, ale to jednak zupełnie inna puszystość, najlepiej zrobić jedne i drugie, wtedy na pewno dostrzeżecie różnicę. :) Ilość składników w przepisie zmniejszyłam o połowę, po tym jak ja zrobiłam z całości i wyszło pączków jak dla wojska. :) Z tych proporcji wychodzi około 25-30 średnich paczków.

Ps. Na początku stycznia ogłosiłam, że na koniec miesiąca będę wybierać jedną osobę, spośród aktywnie komentujących, a tym samym motywujących mnie do działania, do której będzie wędrował upominek w postaci książki kulinarnej lub innych gadżetów i akcesoriów związanych z kucharzeniem. Wybór w tym m-cu był wyjątkowo prosty, nie mogłam postąpić inaczej. Najaktywniej komentującą osobą zresztą nie tylko w tym m-cu, ale w ogóle była Majana, dlatego wybór dla mnie był oczywisty. Oczywiście aktywnie komentujących osób jest znacznie więcej, doceniam każdy Wasz komentarz i będę o Was pamiętać w przyszłym m-cu, gdy będę wybierać następną osobę do obdarowania.



Majanko do Ciebie powędruje książka "Amor w kuchni" Małgorzaty Caprari lub "Rewelacyjne pieczyste" autorstwa Rose Marie Dornhauser, w zależności od tego, którą wybierzesz. Czekam na kontakt na prive. Bardzo Ci dziękuję za każdy komentarz, za tak aktywne odwiedziny, mimo że sama nie zawsze mogę odwdzięczyć się tym samym. Dziękuję. :)

paczki_cwierczakiewiczowej_1.JPG paczki_cwierczakiewiczowej_3.JPG

Komentarze Czytelników

Komentarze są moderowane, a więc pojawiają się na blogu po zaakceptowaniu ich treści.

Twój komentarz
  • SlodkieFantazje SlodkieFantazje
    2013-02-06 22:22:10

    @Majana - Majanko doszedł - tylko mam jeszcze ok. 30 maili do odpisania i nie nadążam :D powoli się do niego zbliżam :) w nocy lub jutro z rana Ci odpiszę, a książeczka już naszykowana do wysyłki :) buziaki

    Twój komentarz
  • Majana Majana
    2013-02-06 22:19:17

    Kasiu, czy doszedł mój mail ?

    Twój komentarz
  • Majana Majana
    2013-02-06 19:27:10

    Witaj Kasiu!Jakie pączki cudowne! Jak widzę takie stare receptury to oczy się same uśmiechają. Ślicznie wyglądają i z pewnością są pyszne. :)Jak przeczytałam ostatni akapit to aż podskoczyłam , dziękuję Ci Kochana za wyróżnienie!:)Taaa, jak zawsze ja - gaduła ;-).W tym miesiącu musze mniej chyba komentować, żeby dać innym osobom szansę, albo po prostu zrób taką zasadę , ze nie można wygrac dwa razy , bo ja na pewno i tak będę dużo tu gadać hehe;D.Dziękuję raz jeszcze i już wysyłam maila :*

    Twój komentarz
  • moje pasje moje pasje
    2013-02-06 15:58:45

    :) Tez się do nich przymierzałam :) Czasu mi tylko brakło ;) A na mojej liście do zrobienia są już ho ho ho albo i dłużej ;) Kasiu wyglądają obłędnie cudownie! Teraz to już przyspieszę chyba ich zrobienie ;) Pozdrawiam Cie cieplutko :)

    Twój komentarz
  • Luka Li Luka Li
    2013-02-06 11:24:14

    Apetyczne:)

    Twój komentarz
  • Magda Magda
    2013-02-06 11:03:13

    Mam zaufanie do przepisów p. Ćwierciakiewiczowej. Wierzę jednak, że pączki Twojej Babci równie pyszne a nawet jak piszesz, pyszniejsze:)Piękna kreseczka Ci wyszła. Popisowe pączki.

    Twój komentarz
  • Lucyna Lucyna
    2013-02-06 10:00:00

    Od dłuższego czasu jestem oczarowana Twoim blogiem :) GRATULACJE!Zdjęcia są rewelacyjne, zresztą szata graficzna również.A co do pączków prezentują się pysznie.Pozdrawiam

    Twój komentarz
  • pieczarka mysia pieczarka mysia
    2013-02-06 08:32:49

    Mniam, piękne pączusie :)

    Twój komentarz
  • Małgorzata Małgorzata
    2013-02-06 08:04:51

    ależ apetycznie wyglądają, idę zaraz sama smażyć bo już mi ślinka leci na sama myśl o świeżutkich pysznych pączkach :)

    Twój komentarz
  • Inspirowane Smakiem Inspirowane Smakiem
    2013-02-06 05:26:55

    Wyglądają obłędnie. :)

    Twój komentarz

Puszyste parzone pączki wg L. Ćwierczakiewiczowej

Puszyste parzone pączki wg L. Ćwierczakiewiczowej

Przygotowanie: 60 min. Pieczenie: 0 min

Poziom trudności: Średni

Ilość porcji: 30

Opis

Przyszła kolej na pączki wg przepisu L. Ćwierczakiewiczowej. Przyznaję, że byłam bardzo ciekawa rezultatu i sporo od tych pączków oczekiwałam. Z drugiej strony, patrząc na składniki, domyślałam się jaką konsystencję będzie miało to ciasto pączkowe, ale i tak chciałam się upewnić. :) Dodatkowo część z Was poprosiła mnie na Facebooku, abym zrobiła właśnie te pączki, więc miałam dodatkową motywacje. :)

Paczki wychodzą bardzo puszyste, wręcz napuszone i mocno wyrastają, niektóre wręcz miałam ochotę „spłaszczyć”. :D Ciasto jest sprężyste i dość „stabilne”. Pączki chłoną niewiele tłuszczu, praktycznie nie było go na bibułce po odsączeniu, a i w pączkach był niewyczuwalny, a z tym różnie bywa. Ciasto bardzo fajnie komponuje się z konfiturą wiśniową i chrupiącymi migdałami, a jeśli jeszcze pokusimy się o aromat migdałowy w lukrze to doznania zarówno smakowe jak i zapachowe są bardzo przyjemne. :) Zdecydowanie są to pączki dla tych z Was, którzy lubią mocno puszyste, sprężyste pączki. Ja jednak jestem fanką delikatnych, ale mniej napuszonych pączków na samych żółtkach. Dlatego też dla mnie nadal numerem jeden są pączki z przepisu mojej babci. Ale jak wiadomo, każdy lubi co innego, mojemu mężowi i córci bardzo smakowały również te pączki, więc wybierzcie wg swojego uznania. :) Jeśli bardziej lubicie mocno puszyste, sprężyste pączki polecam te, a jeżeli jednak wolicie delikatne, rozpływające się w ustach pączki, to skuście się na te babcine. Zaznaczam, że paczki z obu przepisów są puszyste i mięciutkie, ale to jednak zupełnie inna puszystość, najlepiej zrobić jedne i drugie, wtedy na pewno dostrzeżecie różnicę. :) Ilość składników w przepisie zmniejszyłam o połowę, po tym jak ja zrobiłam z całości i wyszło pączków jak dla wojska. :) Z tych proporcji wychodzi około 25-30 średnich paczków.

Ps. Na początku stycznia ogłosiłam, że na koniec miesiąca będę wybierać jedną osobę, spośród aktywnie komentujących, a tym samym motywujących mnie do działania, do której będzie wędrował upominek w postaci książki kulinarnej lub innych gadżetów i akcesoriów związanych z kucharzeniem. Wybór w tym m-cu był wyjątkowo prosty, nie mogłam postąpić inaczej. Najaktywniej komentującą osobą zresztą nie tylko w tym m-cu, ale w ogóle była Majana, dlatego wybór dla mnie był oczywisty. Oczywiście aktywnie komentujących osób jest znacznie więcej, doceniam każdy Wasz komentarz i będę o Was pamiętać w przyszłym m-cu, gdy będę wybierać następną osobę do obdarowania.



Majanko do Ciebie powędruje książka "Amor w kuchni" Małgorzaty Caprari lub "Rewelacyjne pieczyste" autorstwa Rose Marie Dornhauser, w zależności od tego, którą wybierzesz. Czekam na kontakt na prive. Bardzo Ci dziękuję za każdy komentarz, za tak aktywne odwiedziny, mimo że sama nie zawsze mogę odwdzięczyć się tym samym. Dziękuję. :)

Składniki

  • Na ciasto:

    Ilość Składnik
    mąki pszennej (u mnie tortowa)
    mleka
    żółtek (z dużych jajek)
    białek (z duzych jajek)
    30 g drożdży świeżych
    cukru
    masła
    skórka otarta z 1 niedużej cytryny
    spirytusu
  • Dodatkowo:

    Ilość Składnik
    400 g konfitury z wiśni odsączonych z soku
    smalcu lub 1 l oleju do smażenia
    cukru pudru
    2 laski wanilii
    płatków migdałowych
    aromat migdałowy lub rumowy

Sposób przygotowania

Zaparzyć 1 szklankę mąki 1 szklanką wrzącego mleka (najlepiej nie wsypywać od razu całej mąki, tylko stopniowo ją dosypywać mieszając, bo mogą zrobić się grudki, których ciężko będzie się pozbyć, jeśli mąka wchłonęłaby całe mleko zbyt szybko można dodać trochę gorącego mleka). Dokładnie wymieszać.

Żółtka ubić z cukrem na puszystą masę, ewentualnie dodać ekstrakt waniliowy lub ziarenka wanilii, wymieszać.

Drożdże rozrobić w pozostałym mleko (mleko nie może być gorące, a tylko lekko ciepłe). Do zaparzonej mąki dodać masę z żółtek i drożdże rozrobione w mleku. Wymieszać.

Białka ubić na sztywną pianę. Połączyć z ciastem. Odstawić na około 20-30 minut do wyrośnięcia.

Gdy masa podwoi objętość, dodać resztę mąki, skórkę cytrynową i spirytus, dokładnie wyrobić ciasto (min. Kilka minut). Ciasto powinno być delikatne, miękkie klejące (nie dosypywać mąki).

Dodać roztopione, przestudzone masło i dalej dokładnie wyrabiać aż ciasto będzie odstawało od ścianek naczynia lub od ręki. Wyrobione ciasto oprószyć z wierzchu mąką, przykryć miskę i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1 godzinę do wyrośnięcia (ciasto powinno podwoić objętość).

Wyrośnięte ciasto przekładamy na oprószoną mąką stolnice i rozwałkowujemy je na placek o grubości ok 1-1,5 cm. Wycinamy krążki o średnicy ok. 6 cm, nakładamy porcje odsączonej konfitury i łączymy brzegi formując lekko spłaszczone kulki. Można też w dłoniach formować krążki z ciasta, napełniać je kolejno nadzieniem, skleić brzegi i jw. formować nieco spłaszczone kulki. Pączki z nadzieniem odkładamy do ponownego wyrośnięcia (najlepiej na ściereczkę oprószoną mąką, bo pączki nieco się kleiły po leżakowaniu do pergaminu oprószonego mąką, kładąc na bawełnianych ściereczkach mamy pewność, że nic się nie będzie kleić) na około 30-40 minut (powinny podwoić a nawet potroić swoją objętość).

W szerokim rondlu rozgrzać smalec lub olej do temperatury 170-175 °C (powinno być go tyle, by pączki swobodnie w nim pływały, nie dotykając dna). Wyrośnięte pączki smażyć z obu stron na ciemno złoty kolor (2-3 minuty). Temperatura oleju nie powinna być zbyt niska, bo pączki będą chłonęły dużo tłuszczu, ani zbyt wysoka, gdyż pączki będą się wtedy rumienić z zewnątrz zbyt szybko, a w środku będą niedosmażone. Usmażone pączki wyjmować łyżką cedzakową, odsączyć na bibułce/papierowych ręcznikach z nadmiaru tłuszczu.

Jeszcze ciepłe polukrować i obsypać płatkami migdałowymi.

Lukier:

Z laski wanilii wydrążyć ziarenka, wymieszać je z cukrem pudrem. Cukier puder utrzeć do białości i gładkości z gorącą wodą i aromatem. Jeśli lukier będzie za gęsty dodać odrobinę gorącej wody, jeśli za rzadki dosypać cukru. Pączki maczać w lukrze z obu stron. Obsypywać płatkami migdałowymi.

Smacznego. :)