Chrupiące ciasteczka czekoladowo-bakaliowe (bez pieczenia)

Przyg: 20 min Pieczenie: 0 min
Łatwy
Porcje: 12
Filtry wyszukiwania
IMG_1559.JPG

Składniki:

  • Ilość Składnik
    ½ szklanki suszonych moreli drobno posiekanych
    ½ szklanki suszonych śliwek drobno posiekanych
    likieru Amaretto
    zmielonych migdałów
    musli z rodzynkami (u mnie tropikalne)
    czekolady deserowej lub gorzkiej
    czekolady mlecznej
    oleju

Sposób przygotowania

Bakalie wymieszać z amaretto i odstawić na 30 minut do nasiąknięcia

Migdały podrumienić na patelni bez tłuszczu, ostudzić. Musli wymieszać z migdałami.

Czekoladę połamać na małe kawałki i razem z olejem rozpuścić w kąpieli wodnej, stale mieszając.

Namoczone bakalie dodać do musli, dodać rozpuszczoną czekoladę i wymieszać. Formować w rękach ciasteczka wielkości dużego orzecha włoskiego, lekko spłaszczając od spodu. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić w chłodne miejsce, żeby czekolada zastygła.

Można zjeść od razu po zastygnięciu lub przechowywać w zamkniętym pojemniku przez długi czas (najlepiej w chłodnym miejscu).


Smacznego :)

Przyg: 20 min Pieczenie: 0 min
Łatwy
Porcje: 12

Jeżeli potrzebujecie małego wytchnienia od wypiekania ciasteczek, pierniczków i innych słodkości i macie w domu trochę bakalii i czekolady, to te ciasteczka będą jak znalazł. Są pyszne, niesamowicie czekoladowe, pachnące amaretto, mocno najeżone bakaliami. A jak wspaniale chrupią. Z racji dużej ilości bakalii i wspaniałego aromatu, mimo prostoty wykonania, idealnie nadają się też na świąteczny stół. Ps. Ostrzegam, uzależniają! ;)

IMG_1552.JPG

Komentarze Czytelników

Komentarze są moderowane, a więc pojawiają się na blogu po zaakceptowaniu ich treści.

Twój komentarz
  • Anonymous Anonymous
    2012-01-30 21:11:12

    Rewelacja! Nie tylko wspaniale wyglądają ale i tak samo smakują :) Ja dodałam musli egzotycznego Obsta, z całym mnóstwem owocowych dodatków - polecam, bo skomponowało się idealnie!

    Pozdrawiam i dziękuję za przepis - Rebeka

    Twój komentarz
  • kachna kachna
    2011-12-17 21:42:05

    mmm... "nadziane" bakaliami :) pysznie...

    http://wszystkoogotowaniuks.blogspot.com

    Twój komentarz
  • Nemi Nemi
    2011-12-17 19:27:00

    Chętnie dam się im uzależnić:)

    Twój komentarz
  • Asiek Asiek
    2011-12-17 17:31:14

    Przesmacznie wyglądają!! I faktycznie takie najeżone tymi bakaliami... fajna alternatywa do pieczenia:) Poproszę kilka:)

    Twój komentarz
  • judik judik
    2011-12-17 15:34:13

    Pysznie wyglądają:-)Podoba mi się że maja w sobie tak dużo bakalii:-)

    Twój komentarz

Chrupiące ciasteczka czekoladowo-bakaliowe (bez pieczenia)

Chrupiące ciasteczka czekoladowo-bakaliowe (bez pieczenia)

Przygotowanie: 20 min. Pieczenie: 0 min

Poziom trudności: Łatwy

Ilość porcji: 12

Opis

Jeżeli potrzebujecie małego wytchnienia od wypiekania ciasteczek, pierniczków i innych słodkości i macie w domu trochę bakalii i czekolady, to te ciasteczka będą jak znalazł. Są pyszne, niesamowicie czekoladowe, pachnące amaretto, mocno najeżone bakaliami. A jak wspaniale chrupią. Z racji dużej ilości bakalii i wspaniałego aromatu, mimo prostoty wykonania, idealnie nadają się też na świąteczny stół. Ps. Ostrzegam, uzależniają! ;)

Składniki

  • Ilość Składnik
    ½ szklanki suszonych moreli drobno posiekanych
    ½ szklanki suszonych śliwek drobno posiekanych
    likieru Amaretto
    zmielonych migdałów
    musli z rodzynkami (u mnie tropikalne)
    czekolady deserowej lub gorzkiej
    czekolady mlecznej
    oleju

Sposób przygotowania

Bakalie wymieszać z amaretto i odstawić na 30 minut do nasiąknięcia

Migdały podrumienić na patelni bez tłuszczu, ostudzić. Musli wymieszać z migdałami.

Czekoladę połamać na małe kawałki i razem z olejem rozpuścić w kąpieli wodnej, stale mieszając.

Namoczone bakalie dodać do musli, dodać rozpuszczoną czekoladę i wymieszać. Formować w rękach ciasteczka wielkości dużego orzecha włoskiego, lekko spłaszczając od spodu. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawić w chłodne miejsce, żeby czekolada zastygła.

Można zjeść od razu po zastygnięciu lub przechowywać w zamkniętym pojemniku przez długi czas (najlepiej w chłodnym miejscu).


Smacznego :)